Stringi w dzungli 2

Droga do hotelu mijala tak jak wszystkie im podobne w tych sytuacjach czyli … na sucho. Za oknem busika widac bylo budzaca sie do zycia Tajlandie z jej rajskimi krajobrazami, ktore sympatyczni Tajczycy uprzejmie probuja zapaprac poprzez bardzo luzny stosunek do porzadku oraz architektury. Zreszta czego tu wymagac od mieszkanca raju. Wazne aby jakikolwiek dach byl nad glowa a smieci mozna przeciez wyrzucic (z usmiechem oczywiscie) na posesje sasiada. Ta beztroska Tajczykow widoczna jest na kazdym kroku i jest to takze kolejny dowod na to ze kontynent azjatycki stanowil  niegdys jeden wspolny lad z Afryka.

No ale dosyc narzekania, w koncu jestesmy w raju i nawet w raju cos musi sie skonczyc (w tym wypadku dojazd do hotelu) aby moglo rozpoczac sie cos …

”Cos” przywitalo DG i Jego Ukochana jeszcze zanim przekroczyli bramy hotelu. Mianowicie miejscowosc do ktorej dojechali zostala najwidoczniej podczas II wojny swiatowej przylaczona do Zwiazku Radzieckiego i tak juz pozostalo do dzisiaj; a moze informacja o koncu wojny po prostu jeszcze tu nie dotarla ???. Jedno bylo pewne : ilosc napisow wykonanych cyrlica wskazywala, ze DG przynajmniej z pragnienia nie umrze :) Co do reszty to nie bylo pewnosci ale zapowiadalo sie … wojowniczo.

Hotel byl dosc duzy, duze przestrzenie, duze restauracje,  piekny basen a po przejsciu przez ulice przy ktorej znajdowala sie brama wjazdowa, wychodzilo sie wprost na piekna plaze. Mozna by rzec – sielanka, do niczego przyczepic sie nie idzie … no moze z wyjatkiem wszechobecnej nauki jezyka rosyjskiego i obrzydliwej brandy, ktora w smaku byla dokladnie jak brandy w Zimbabwe (co jest kolejnym dowodem na to, ze te 2 kontynenty byly ongis zespolone).

Jak sie okazalo juz w dniu przyjazdu,  w przewazajacej czesci rezydujacych gosci hotelowych dominowali przybysze zza polskiej wschodniej granicy. Uwazaja oni oczywiscie, ze jezyk rosyjski jest narzeczem obowiazujacym na calym swiecie i od samego rana katowali cala obsluge hotelu swoimi : zdrastfujtie, blagadariu, spasiba bez litosci zmuszajac ich do powtarzania w kolko tego samego. Nie nalezy ukrywac, ze przy okazji takze sniadaniowicze z innych krajow wraz z lykami kawy pochlaniali duza dawke sowieckiego. Juz przy pierwszym sniadaniu przepelnieni tajskimi delicjami doprawionymi szeroko pojeta ”kultura sowiecka”, DG wraz z Ukochana porzucili niedojedzone porcje i rzucili sie w kierunku basenowych lezakow aby polozyc sie na czymkolwiek zanim rebiata zacznie okupacje. Ta okupacja jak sie pozniej okazalo potrafila trwac codziennie do poznego wieczora. No ale wrocmy do DG , ktory wlasnie konczyl kolejny cwal  wokol dosyc pokaznego basenu. Wyhamowawszy tuz przed Ukochana stwierdzil pytajaco :” jak to jest ku..wa mozliwe, aby o 8 rano na zupelnie pustym basenie nie bylo ani jednego wolnego lezaka !!!???” Pytanie zadal byl dosyc donosnym glosem i to w jezyku zdobywcow (czyli po polsku) tak aby uslyszeli go delektujacy sie tajskim sniadankiem zaborcy. Nie doczekawszy sie jednak nawet zlamanego ”spasiba”, chwycil Ukochana w pol i pogalopowal w kierunku plazy. Tam w przestrzeni zarezerwowanej dla hotelowych gosci, poustawiane byly wygodne lezaczki, w spokoju wyczekujace na pokrycie przez cielska turystow. DG wskazal wiec 2 z nich (znaczy sie lezaki oczywiscie a nie cielska) i z nadzieja w glosie zapytal boya (a raczej rebionka) hotelowego opiekujacego sie plaza, czy moglby je dla nich przygotowac. Taj jak to Taj usmiechnal sie milo , wypowiedzial ”SINGHA” czym potwierdzil , ze ich piwo jest wg niego najlepsze i ruszyl wykonac zadanie. Po zrzuceniu paru rzeczy, ktore znajdowaly sie na lezakach, rozpostarl swieze reczniki i DG wraz z Ukochana mogli wreszcie odpoczac po trudach Pardubickiej.

” No no , jesli bedzie tak codziennie to przyjdzie wstawac o 6 rano, albo nocowac na lezakach coby ich ruscy w jasyr nie wzieli.” – rozmyslal leniwie DG ani myslac wstawac o 6 rano albo spedzac cale dnie nie ruszajac sie z lezaka nawet na siku-nde.

Ok godz 13 jego leniwe dywagacje zostaly brutalnie zaklucone przez dziwnie znajome narzecze, ktore wystrzeliwalo slowa z predkoscia kalasznikowa wprost w jego delikatne malzowiny :  ” A wy szto !!!??? nie znajetie szto eta naszi …..” – w tym miejscu bebenek DG ulegl przestrzeleniu i DG postanowil otworzyc oko. W miejscu gdzie jeszcze niedawno swiecilo ogromne slonce znajdowal sie czyjs niemniejszy leb osadzony na przeogromnym spoconym cielsku. ”Uf – steknal DG pod nosem- bedzie ciezko” i przewrocil sie na brzuch jednoznacznie dajac kazdemu inteligentnemu do zrozumienia , gdzie aktualnie ma jego uwagi. Niestety chyba na zbyt madrego nie trafilo albo ten ze ugrzazl byl w piasku i nie mogl sie wygrzebac, bo ujadal jeszcze przez dobre 2 minuty.

I wlasnie tutaj , na tym wlasnie lezaku , na tej wlasnie ziemi tajskiej , po raz pierwszy w zyciu DG doszedl do wniosku, ze lepiej byloby nie znac jakiegos jezyka niz znac go pomimo wszystko i ”cieplo” pozdrowil w myslach nauczycielke rosyjskiego z liceum.

W czasie gdy DG prowadzil w osamotnieniu walke z agresywnym zaborca starajac sie trzymac go z daleka od lezaka Ukochanej, ta ostatnia z wybitnie spokojna mina (szczesliwa bo nie zna ruskiego) , odlozyla gazete i z sobie tylko wrodzona delikatnoscia niekarmionej czarnej pumy wyrecytowala ”Szekspira” po szwedzku wprost do oka zdumionego amatora cudzych lezakow. “Niespelniony najezdzca” najwyrazniej nie spodziewal sie taaaaakiego ataku z za linii Baltyku i skonfundowany odkopal sie z piasku po czym odmaszerowal w kierunku basenu celem pozyskania posilkow, zjedzenia posilku lub przynajmniej dokonczenia drinka (niepotrzebne zapomiec).

”No no – po raz kolejny podjal rozwazania DG- z takim wsparciem z za morza to duzo bedzie mozna …” usmiechnal sie do siebie i jeszcze bardziej zakochal w juz raz zakochanej Ukochanej.

Chwilowe zwyciestwo nad sowietami niestety nie przynioslo DG oczekiwanej satysfakcji i juz planowal regularna wojne przy kolacji ze wszystkimi znajacymi cyrlice, gdy nagle Ukochana (w prostej linii potomkini Wikingow) stwierdzila autorytatywnie : ” nie przyjechalismy tu walczyc codziennie o lezaki, mam dosc !!! jutro poszukamy innego miejsca, a jak bedzie trzeba to zmienimy hotel !!!”, czym w uroczy sposob zabila dopiero co raczkujaca, pierwsza w historii swiata slowiansko – wikingowska koalicje.

”No tak, no ale co teraz, co dalej ?”  – rozpaczal w myslach DG – ” a zapowiadal sie taki fascynujacy pobyt” :( Znowu wroci do Europy bez zlaman, okaleczen , nawet bez bolu glowy od kaca. Tak zawsze koncza sie wyjazdy z Ukochana. Ona zawsze musi zakonczyc zabawe zanim jeszcze zacznie sie ona na dobre. Swoja droga Ukochana, podswiadomie spelnia w prosty sposob wszystkie funkcje, ktore kobietom zostaly przypisane przez nature. Gdyby nie one (kobiety i ich funkcje) to my mezczyzni o DG nie zapominjac, chodzilibysmy BRUDNI, GLODNI i WIECZNIE PIJANI :)  Ukochana widzac smutek i rozczarowanie na twarzy DG,  usmiechnela sie slodko i zapytala : “… a moze chcialbys jechac wieczorem do Patong… Baby ???”

Spedzic noc w Patong czy Bangkoku to nic innego jak tylko “crème de la crème” nocnej Tajlandii. To mozliwosc zanurzenia sie w piekle juz na ziemii. Za to kocha sie wlasnie Tajlandie !!! Za raj w ciagu dnia i pieklo w nocy :) :) :)

Aby zstapic do piekel, Don Giovanniego nie trzeba namawiac 2 razy. Oczka juz zaczely mu swiecic z podniecenia na mysl o dzikiej nocy z ktorej najprawdopodobniej relacje zdadza mu inni, gdy Ukochana dodala rownie slodko co stanowczo : “ ale ja jade z Toba…”. “No to Gal Anonim zglosil sie sam” – westchnal w myslach DG , ale pomysl spedzenia wieczoru w miescie nadal mu sie podobal.

Patong  czyli “Noc w piekle”.

Po godzinie jazdy hotelowa taksowka dowiozla DG i Ukochana do samego centrum Piekla.

Jak moglaby przebiegac taka noc , gdyby DG pojechal tam sam lub nie daj boze w towarzystwie znanego nam juz z innych wpisow Jerrego Tar-zana ??? Mozemy tylko pofantazjowac  w temacie a moze kiedys tego typu fantazje opisze. Poki co wypunktuje jedynie “kamienie milowe” o ktore latwo jest sie potknac spedzajac beztrosko czas w nocy w wiekszych miastach Tajlandii.

Najcudowniejsza w tych miejscach jest wszechobecnosc :

  1. Klubow nocnych (niestety coraz czesciej pisanych cyrlica) :(
  2. Barkow alkoholowych (alkohol sprzedawany jest na ulicy no i czywiscie moze tam byc tez konsumowany) :)
  3. Salonow masazu (gdzie mozna wymasowac sobie wszystko za bardzo wysoka cene) :(
  4. Straganow z badziewiem (nadajacych pieknemu pieklu bazarowy charakter) :(
  5. Prostytutek w kazdym kolorze skory, dowolnym wzroscie i kazdej z 3 plci co powoduje dreszczyk emocji, gdyz kontakt z nimi to prawdziwa rosyjska ruletka (nigdy nie mozesz byc pewnym czy zdazysz zajac pozycje dominujaca) :)
  6. Tanich restauracyjek , w ktorych nikt przy zdrowych zmyslach nie skosztuje ani kesa, no chyba ze ma w planie wlanie w siebie nastepnie 2 litrow whisky celem dezynfekcji, dezynsekcji i deratyzacji :)

Jak myslicie Moi Drodzy Blogo Czytacze, ktore z tych atrakcji staly sie udzialem DG tej upojnej nocy ???

Na pierwszy rzut oka odpowiedz wydaje sie byc zbyt brutalna aby podac ja ot tak od razu i bez dobrego przygotowania Was na najgorsze. W tym miejscu wlasnie powinienem przywolac wszystkie te chwile w ktorych Ukochana toczyla nierowna walke z oderwanym od rzeczywistosci (poprzez sex, drugs and rock’n roll) Don Giovannim, aby nikczemna jego postac mozna bylo ponownie pomiedzy ludzkim gatunkiem bez wstydu postawic. Na te wspominki przyjdzie jednak jeszcze czas, a tym czasem  uczciwosc wzgledem Was nakazuje mi nie trzymac Was dluzej w napieciu i odpowiedziec na pytanie: ktore z tych wymienionych wyzej atrakcji staly sie tej nocy udzialem DG ?

Odpowiedz szczera choc brutalna: … oczywiscie ZADNA !!! :)

Jak domniemywal DG, po opuszczeniu taksowki Pani Ukochana natychmiast zalozyla mu kaganiec i nie spuszczala ze smyczy nawet na krok :( Do tego wszystkiego bez przerwy robila mu zdjecia na wypadek gdyby jednak udalo mu sie zbiec i mialyby to byc jej ostatnie zdjecia zywego Don Giovanniego. Niestety smycz zostala zalozona perfekcyjnie i DG potulnie niczym baranek wielkanocny przemierzal zatloczone ulice Patongu na pocieszenie popalajac jedynie sianko i siorbiac drinka bezalkoholowego za drinkiem bezalkoholowym. O drinku alkoholowym mogl zapomiec jak i cudownym stanie ADHD, w ktory wpada kazdorazowo po wypiciu czegos mocniejszego niz mleko dla niemowlat.

Jak widac wszystkie funkcje przypisane kobietom, zadzialaly w Ukochanej jednoczesnie i to bez awarii i pomimo tego, ze dookola tetnilo cudowne piekielne zycie, DG byl totalnie zpasowany.

Oczywiscie nie poddal sie ot tak bez walki. Znacie przeciez DG ! Juz po pierwszej pol godzinie spaceru, wykorzystujac moment kiedy to Ukochana przygladala sie doskonale oryginalnej podrobce torebki Donny Karan, podjal rozpaczliwa probe zerwania sie z lancucha i po krotkim galopie udalo mu sie nawet przez chwile zapodziac w jakiejs bocznej uliczce. Tak szybko jednak jak sie zgubil tak szybko postanowil sie odnalesc, gdyz zaulek do ktorego trafil byl miejscem spotkan gejow, ktorzy w zbyt wylewny sposob postanowili wskazac mu odpowiedni kierunek dalszej ucieczki.

W tym czasie Ukochana zajeta byla nadal obmacywaniem skory udajacej skore na torebce i nawet nie zorientowala sie w braku obecnosci cielesnej DG przy nodze.  Dopiero wyrazny brak szarpania smycza przez dluzsza chwile zmusil Ja do zastanowienia sie nad nadmiernym spokojem panujacym wokol Niej. Oderwawszy wiec w koncu wzrok od podrabianej skory i Tajki, ktora w ciagu 2 minut odnizyla cene “oryginalnej” torebki o 80%, Ukochana dostrzegla DG, ktory z zacisnieta skora (oryginalna) na posladkach, cwalowal tylem w Jej kierunku.

Odkladajac na pozniej “zrobienie zakupow” oraz zrobienie reprymendy DG za latanie samopas, postanowila natychmiast sprawdzic co tez takiego tak mocno nimi skurczylo.

Najpierw, jak kazdy wytrawny traper ogladajacy codziennie  ”FBI files”, sprawdzila polozenie geograficzne i okazalo sie, ze uliczka w ktora DG planowal dac dluga nazywala sie “ Chick corner”. To rozpalilo w Niej zainteresowanie jeszcze bardziej i pociagnawszy DG za soba (w miedzyczasie skrocila bardzo dlugosc smyczy) wkroczyla na wrogi teren.

Uliczka miala ok 10 m szerosci i nie byla zbyt dluga ale ograniczajace ja z obydwu stron wysokie kamienice dawaly wrazenie wchodzenia w ciemny kanion gdzies na dzikim zachodzie. Nie palila sie tez zadna uliczna lampa i jedynie swiatlo z barow umieszczonych na parterach kamienic rozswietlalo postacie siedzace przy stolikach wprost na ulicy. Siedzieli na krzeslach, w fotelach a czasami nawet na sofach wystawionych na zewnatrz a ich sylwetki rzucaly dlugie cienie na krotki chodnik pomiedzy przeciwleglymi kamienicami. Po blizszym przyjrzeniu sie klientom, DG zauwazyl starszego europejczyka trzymajacego za reke jakiegos tajskiego chlopca, dwuch innych trzydziestoletnich bialych przytulajacych sie do siebie i zadnej kobiety na calej ulicy. To zdecydownie nie jest miejsce dla DG i juz zaczal szarpac za smycz dajac Ukochanej do zrozumienia, ze czas najwyzszy rozliznic posladki , gdy nagle nie wiadomo skad podeszly do nich 3 fajne tajskie laski. Urbane byly jednakowo w biale obcisle podkoszulki (klubowe) i biale meskie slipki Kavina Klina (tez pewnie klubowe). Z usmiechem na wymalowanych od ucha do ucha ustach, tajskim angielskim zaczely namawiac Ukochana i DG do wizyty w meskim GO GO. Opisywaly przy tym ze szczegolami co tez takiego widzowie moga oczekiwac po meskich tancach na barach i rurach. Do DG niewiele jednak docieralo z tego co do niego mowily Tajki. Jak zahipnotyzowany ogladal kazda z nich od gory do dolu i z powrotem doznajac po raz pierwszy w zyciu dysonansu poznawczego w takim miejscu. To co wystawalo im spod podkoszulkow (klubowych) ni jak nie pasowalo do tego co sterczalo im w slipkach (tez pewnie klubowych) i na odwrot. I nie wiadomo jak dlugo jeszcze DG stably z rozdziawionym pyskiem toczac sline, gdyby nie Ukochana, ktora postanowila wlasnie obejrzec sobie to to meskie GO GO.

No tego to juz nawet dla DG bylo za wiele !!! W heroicznym szowinistycznym protescie zaczal wsciekle rzucac sie na smyczy, warczec i skamlac jednoczesnie  i Ukochana musiala w koncu zrezygnowac z tych ludowych wystepow ale za to uratowala obydwie konczyny przed ich niechybnym wyrwaniem razem z korzeniami.

Potem bylo juz tylko gorzej, wiec poprzestane na tej relacji i zapakuje DG i Ukochana z powrotem do taksowki aby odwiozla ich do hotelu, gdzie czekala juz na nich rezydentka aby zabrac na wycieczke na rajska wyspe.

Incydent na Phi Phi Island

Nie otrzasnawszy sie jeszcze na dobre po wizycie w piekle DG i jego Ukochana, gnali co bus wyskoczy po wybrzezu Phuketu na spotkanie lodzi , ktora za “syboliczna oplata” jak wszystko w Tajlandii (czyli rowna sredniej krajowej w Polsce) miala ich zawiesc na odlegla wyspe marzen zwana Phi Phi.

W tym miejscu musze napisac, iz ze wzgledu na wydarzenia ktore mialy miejsce na tej wyspie, Ukochana zdecydowanie zabronila autorowi bloga jakiejkolwiek interpretacji lub chociazby skojazen co do nazwy wyspy. Tak wiec w dalszej czesci story, posluszny rozkazom uzywal bede w narracji jedynie suchej nazwy “Phi Phi” (tak mi dopomoz bog).

Zaokretowanie przebieglo gladko i nim DG sie obejrzal zostal nakarmiony, napojony i ulozony na gornym pokladzie aby mogl sobie popatrzec jak oddala sie od niego staly lad (kto wie czy nie po raz ostatni?).

Podroz lodzia w jedna strone trwala ok 4 godzin. Jest to wazna informacja, gdyz zadko kto jest w stanie wytrzymac tyle godzin w jednej pozycji na twardym pokladzie. Pozycji nie bylo po co zmieniac bo nic sie nie dzialo, kompletnie nic. Flauta kompletna.

Nawet fale oczywiscie jak na zlosc byly male, wiec nie wszyscy rzygali,  wiec ogolnie bylo oczywiscie nudno. Na prozno DG wypatrywal tez na horyzoncie stad delfinow, rekinow… nie bylo nawet zlamanego wielblada.  Jednym slowem: nuda … jak w polskim filmie. Na szczescie wszystko sie kiedys konczy (takze w raju) i lodka dobila do rajskiej Phi Phi Island. Wyskoczywszy na przepiekna bielusienka plaze, DG doznal olsnienia i w wyniku udaru zaczal przekopywac tony piasku w poszukiwaniu tego “czegos”.

W tym czasie Ukochana takze byla zajeta przepuszczaniem czasu przez palce i niecierpliwie czekala az DG przestanie sie grzebac i rusza w kierunku cypla wyspy.

Koniec koncow trzeba bylo wyruszyc w kierunku konca i DG podreptal za Ukochana mamroczac pod nosem slowa, ktore mialy zawazyc na jego zyciu az do jego konca.  Powtarzal je sobie po cichutku liczac na totalne zaskoczenie przeciwnika i wziecie go z nienacka.

Tymczasem Ukochana szla o kilka krokow przed nim, nadajac swoim biodrom cudowne falowanie. Czy to od tego falowania czy tez moze byla to opozniona reakcja na bujanie na statku, Don Giovanniemu zrobilo sie slabo i postanowil zrobic TO wlasnie teraz. Przyspieszyl kroku, zrownal sie z Ukochana odwrocil do Niej twarz, wciagnal powietrze  i kiedy juz byl tak blisko, tak bardzo blisko ….. Ukochana schylila sie podnoszac cos z piasku. “Zobacz Kochanie – powiedziala radosnie patrzac DG prosto w oczy – czy to nie jest jakis znak ?”  DG spojrzal na rozwarta dlon Ukochanej i … zamarl…  “Boze !!! Co ja Ci zrobilem !!!- pozdrowil w myslach Jahwe. – Dlaczego Ty ciagle przeciwko mnie ??? Czego wtracasz sie w nie swoje sprawy ???” – nie przestawal zlozeczyc w myslach DG wpatrujac sie bez przerwy w czarny kamyczek w ksztalcie serca polyskujacy w wyciagnietej dloni Ukochanej. “ No i suprice szlag trafil. A mialo byc taaaaaaaak romantycznie !!!”.

Z westchnieniem w oczach, nie dajac jednak znac po sobie, ze niby aluzju ponial , DG pochwalil wykopalisko i niby obojetnym krokiem wyprzedzil Ukochana. Przez nastepne 15 min szedl w posepnym nastroju knujac kolejny scenariusz na zrealizowanie TEGO.

Gdy w koncu doszli do skraju wyspy, gdzie gleboko w ocean wrzynaly sie wysokie skaly, gdzie do dalszej czesci plazy juz nie bylo dostepu a glebi wyspy bronila starszliwie gesta dzungla, postanowili ze wlasnie tutaj beda nurkowac i zostana az … po nich lodz przyplynie.

Pomimo kompletnego nicnierobienia poza nurkowaniem, opalaniem sie i robieniem zdjec, czas uplywal bardzo szybko a upragniona przez DG chwila nie nadchodzila. Jego nerwy byly napiete do granic niczym pasek w strigach Ukochanej. Nie mogac sobie znalesc miejsca to znaczy wypracowac odpowiedniej pozycji do ataku, coraz to wchodzil do wody niby zeby poplywac aby za chwile znowu uwalic sie na piasku niczym foka.

W koncu przewracajac sie niecierpliwie z boku na bok i obserwujac jak jego Ukochana pluska sie beztrosko w oceanie, podjal desperacka decyzje : Teraz albo …. przy nastepnej okazji !!!, scisnal wiec mocniej fanta w kieszeni kapielowek (!) i pognal w Jej kierunku. Kiedy Ja dopadl, wielka fala jaka wywolal swoim nadejsciem skutecznie podtopila Ukochana. DG odczekal wiec cierpliwie az Ukochana wyplynie ponownie na powierzchnie, zapanuje nad oddechem i wtedy z calkowitego nie nacka, z calkowitego zaskoczenia , prawie ze zza rogu ale na pewno z kapielowek, wyciagnal zacisnieta dlon w Jej kierunku i spytal : “ to jak ? Zechcesz byc moja zona az do konca naszych dni a nawet dluzej ???” Po tych slowach otworzyl dlon i Ukochana zobaczyla … muszelke.

Don Giovanni jak kazdy zdrowo ekonomicznie myslacy kochanek, nie byl przekonany do inwestycji w pierscionek dokad nie nabierze przekonania, ze jego Ukochana z calkowitym przekonaniem i pelnym oddaniem, nie przyjmie oswiadczyn.

Wbrew obawom DG, Ukochana przyjela oswiadczyny w pelni i muszelke na ich znak (pomimo ze juz miala dwie…) i rzuciwszy sie na szyje DG obiecala byc dobra Narzeczona a jak przejdzie okres probny i DG podpisze z nia umowe na czas nieokreslony to i dobra zona.

Jak nietrudno jest sie domyslac Moi Drodzy Blogo Czytacze, od tej chwili Ukochana na lamach bloga bedzie nazywana per Narzeczona a DG zostal zmuszony obyczajem do zainwestowania w pierscionek oswiadczynowy czy jak kto woli zareczynowy. Sama celebracja zareczyn w Morzu Andamanskim zajela DG i Narzeczonej kolejne 2 tygodnie. Niestety zaden Gal Anonim dobrowolnie sie nie zglosil wiec o tym co sie w owym czasie dzialo, opisze wtedy gdy doznam jakiegos szczegolnego déjà vu lub flash backa.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Dookola swiata na bani, Z zycia poganiacza zon i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Stringi w dzungli 2

  1. Pingback: nowy wpis… « Blog rozwodnika

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s